antyweszlo_baner

FACEBOOK

Mamy bramkarza nr 2

 

Jakiś czas temu Artur Boruc rozesłał wici po zaprzyjaźnionych z nim dziennikarzach, że chciałby jednak grać w kadrze pana Dyzmy. Oczywiście żurnalisty nie zawiodły i przez kilka dni grzały temat, że Boruc w kadrze być musi, bo przecież poza Szczęsnym nie ma nikogo kto by regularnie grał. Smuda oczywiście w swoim stylu po raz kolejny olał Borubara, a media podniosły lament, że na Euro pojedziemy bez bramkarza (rezerwowego). Od tego czasu sporo się zmieniło na niekorzyść Boruca. Przede wszystkim w piłkę zaczął znów grać Tomasz Kuszczak (tak, ten sam któremu bramkarz z Wenezueli strzeliła gola z 578 metrów). Kuszczak zagrał w nowym klubie już osiem spotkań, zawalił tylko jednego gola (w debiucie), zaś od tego czasu regularnie zbiera dobre recenzje, a Watford zanotował niebywałą (jak na nich) serię 7 spotkań bez porażki. Kolejne złe wieści dla Borubara napływają z Holandii. Przemysław Tytoń, który jest jednym z ulubieńców Smudy znów zaczyna grać regularnie w zespole PSV. Tym samym Boruc stracił swój główny argument za wyjazdem na Euro – przestał być jedynym konkurentem Szczęsnego, który gra regularnie w piłkę.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Weszło znów rżnie głupa!

Najpierw przez parę miesięcy Weszlaki udawali debili i wywlekali pseudonewsa, że trener bramkarzy w kadrze nie ma wpływu na selekcję. Kiedy w końcu trener Kazimierski wytłumaczył im że trener jest od trenowania a selekcjoner od selekcji to przyssali się do Frankowskiego. Bo to niby Franek woli Piecha, a Franz woli żeby na turniej jechał Paweł Brożek. Znów ta sama sytuacja – trener ma zastępować selekcjonera. Idąc tropem tego idiotycznego rozumowania zamiast selekcjonera o powołaniach powinno decydować jakieś ciało zbiorowe złożone z trenera bramkarzy, trenera obrońców, trenera pomocników oraz trenera napastników. Ogólna koordynację sprawowaliby zaś: ekspert od wszystkiego – Zbigniew Boniek wraz z bohaterem niższych lig belgijskich Włodzimierzem Lubańskim, który zasięgałby rad swojego serdecznego przyjaciela Mortena Olsena, pozdrawiając go rzecz jasna przy okazji. Smuda byłby więc tylko kimś w rodzaju notariusza, stawiałby pieczątki (bo z podpisaniem się mógłby być problem) na powołaniach i brał za to grubą kasę. W żadnym kraju taki model nie istnieje, ale czemuż to Polska miałaby nie być liderem w głupocie?

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Wyścig ślimaków wchodzi w decydującą fazę

Wyścig ślimaków organizowany pod kryptonimem Ekstraklasa 2011/2012 zmierza ku końcowi. Lebiegi przebrane za piłkarzy wyczekują już niezasłużonych urlopów. Wcześniej jednak, któryś zespół doczłapie się do tytułu mistrza Polski. Śląsk Wrocław, czyli mistrzowie jesieni, przygotowani do wiosny przez eksperta od przygotowania fizycznego, magistra wychowania fizycznego, Oresta Lenczyka grają beznadziejnie. Gdyby Legia Warszawa miała choć odrobinkę tego co miała Legia z czasów Jóźwiaka i Kowalczyka to już świętowałaby mistrzostwo. Legioniści jednak również bardzo się starają aby nie zdobyć tytułu mistrzowskiego. W tej sytuacji skok na mistrza – dzięki korzystnemu terminarzowi – ma szansę przeprowadzić Ruch Chorzów, czyli zespół który bez żadnych transferów kolejny rok z rzędu nie schodzi poniżej solidnego poziomu. W grze – pomimo licznych kompromitacji – pozostaje również Polonia Warszawa oraz Korona Kielce grająca swojskim stylem „rąbaj, siekaj i uciekaj”. Już teraz można powiedzieć, że ktokolwiek tym mistrzem zostanie będzie to mistrz przypadkowy, zespół którego nikt nie musiał się bać, zespół który stracił punkty praktycznie z każdym ligowcem.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Kazimierz Greń – nowa miłość Weszło...

Weszło zakochuje się nieustannie więc nie byłoby w tym nic ciekawego gdyby nie fakt, że tym razem zakochali się w kimś zupełnie nie w ich typie. Do tej pory żeby skraść weszlackie serce wystarczyło mieć dobrą nawijkę, modny ciuszek i jechać po Smudzie, ewentualnie po PZPN. Coś się ostatnio zmieniło, bo taki elegancki i wykształcony Jacek Masiota popadł w niełaskę. Teraz dla odmiany Weszlactwo straciło głowę dla leśnego dziadka z PZPN, byłego(?) kapitana SB – Kazimierza Grenia. Wywiad jaki przeprowadziło Weszło jest z gatunku tych przeprowadzanych w pozycji klęczno-kucnej. Najpierw więc pozwalają panu Kazimierzowi pochwalić się jak to leśne dziadki z Podkarpacia (w tym akurat wywiadzie nazywani „działaczami”) wybrali Grenia, a nie kogoś podstawionego przez Latę. Potem Greń skarży się, że Podkarpacka macka PZPN-u nie dostała od Laty biletów na euro. Oczywiście dzielnemu redaktorowi Weszło nie przyszło nawet do głowy zapytać kto zwyczajowo inkasuje te bilety? Czy są jakieś konkursy promujące piłkę, w których można dostać te bilety? A może dostają je w nagrodę trenerzy, którzy świętują jubileusz 30-lecia tyrania za grosze z młodzieżą? A może po prostu dostają je leśne dziadki działacze z PZPN-u?  Widocznie w pozycji klęczącej trudno wpaść na takie pytanie, zadać pewnie też, bo buzia czym innym zajęta.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Liga chłopców do bicia

Polska piłka ma ten kontrowersyjny urok, że się nie zmienia. Kopacze wrócili po zimowym opierdalaniu się okresie przygotowawczym i pokazali, że nie mają zamiaru zmienić swoich dziadowskich nawyków. Chcą więc zdobyć tytuł mistrza Polski grając dobry mecz raz na 3 kolejki (bo po wpadce u siebie trudno „odbudować się” na wyjeździe). Paradoksalnie ta sztuka może im się udać, bo identyczny plan ma cała reszta leniuchów z czołówki. Pięciu poważnych kandydatów do mistrza (Śląsk, Legia, Polonia, Wisła, Lech) zdobyło w sumie zatrważającą liczbę 5 punktów. Po tytuł mistrza kroczy Śląsk Wrocław. Zespół, przy którym – jak pokazały europejskie puchary – nawet Rapid Bukareszt robi za FC Barcelonę. Stałe fragmenty gry i kontrataki w nie każdej lidze pozwalają na utrzymanie się, ale w Polsce pozwolą na zdobycie tytułu mistrzowskiego. Lider polskiej Extraklasy ma 4 porażki po 18 kolejkach. Rzekomi potentaci czyli Legia, Wisła i Lech mają zamiar wykręcić wynik dwucyfrowy. Lechici zaliczyli już szóstą wtopę, podczas gdy Legia zebrała w tyłek po raz piąty.

Dla porównania:

Lider belgijskiej ma po 26 kolejkach 3 porażki.

Lider tureckiej po 27 kolejkach ma 3 porażki.

Lider czeskiej po 17 kolejkach ma 2 porażki i 1 remis.

Pierwsza trójka ligi portugalskiej ma w sumie (po 19 kolejkach) 3 porażki.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

ACTA, Stanowski, hipokryzja

Mój ulubiony (serio) – obok Zarzecznego – publicysta sportowy popełnił był tekst na temat ACTA. Stanowski polemizuje z głupiutkim tekstem na Pudelku co przypomina mi wyrywanie nóżek bezbronnej musze czy inne rozrywki właściwe małemu dziecku, a nie żonatemu facetowi. Owocem tej brzydkiej zabawy jest głupio-mądry tekst Stanowskiego. Stano twierdzi, że chodzi o zasady i pisze, że skoro on nie wkleja linków do nielegalnych treści nie kradnie jachtów na które go nie stać, to inni nie powinni kraść filmów i muzyki, na które ich nie stać. Pozornie rozumowanie jest poprawne. Problem w tym, że jacht to nie to samo co film! Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Jeśli Krzysztof ukradłby jacht to Roman tego jachtu by już nie miał. Jeżeli zaś ściągnie film czy muzykę to właściciel (twórca) tego filmu dalej go zachowa. Tym właśnie różni się własność intelektualna od normalnej własności. Jeżeli ukradnę redakcji Weszło ich samochód, albo laptop to oni będą musieli kupić nowy, przy okazji nie obejrzą meczu, nie dojadą na umówione miejsce gdzie mieli robić wywiad, nie napiszą tekstu itd. – jednym słowem nie dość, że będą w plecy o komputer czy samochód to jeszcze zarobią mniej, bo zabrałem im narzędzia pracy. W przypadku kradzieży filmu właściciel nie zarobi na mnie, ale nierzadko jego strata jest tylko wirtualna, bo nie ma możliwości aby na Polaku mógł zarobić jakiś producent podrzędnych slasherów, które nie są dystrybuowane w Polsce. Podobnie nie zarobią na Polaku stacje BBC 1 i BBC 2 czy SkySports niedostępne w Polsce. W przypadku gier czy muzyki sprawa wygląda jeszcze inaczej, albowiem sama sprzedaż nie jest jedynym źródłem zarobku dla właścicieli. W wielu grach są wyświetlane jakieś reklamy, za które Rexona czy inny Adidas płacą. Na koncerty chodzą ludzie, którzy poznali artystę dzięki pobieraniu nielegalnych kopii jego utworów, jeżeli im się spodoba to często szarpną się potem na oryginalny krążek. Jest to kolejna różnica między własnością intelektualną, a prawdziwą własnością. Nigdy nie zarobimy na tym, że ktoś nam ukradnie laptopa, ale producent muzyki może pośrednio zarobić na tym, że ktoś ukradnie jego muzykę z sieci.

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Alexander Gorgon – Weszło chce farbowanego liska!

Swego czasu weszło zrobiło straszną jazdę (i słusznie!) Polanskiemu za to, że chce grać dla Polski tylko dlatego że nie chcą go w kadrze niemieckiej. Przyznaję, że byłem zaskoczony tym z jaką – uwaga będzie trudne słowo – pryncypialnością weszło napadło na niemieckiego pomocnika Mainz. Myślę sobie – fani Palikota, miłośnicy Wojewódzkiego, czyli specjalisty od wtykania polskiej flagi w psie odchody, a tu tak się oburzyli. Życie pokazało, że było to podyktowane zwyczajnie chęcią dowalenia Smudzie więc Weszlaki skorzystały z nośnego tematu. Dziś próbują nieśmiało wetknąć do kadry jakieś 23-letniego Austriaka tylko dlatego że strzelił 3 gole w lidze austriackiej. Jakby spojrzeć na jego statystyki w stylu weszło to koniecznie powinno się dodać, że w tym sezonie zagrał tylko dwa „pełne mecze” ligowe. Skoro gra coś tam w mocnym klubie z Austrii to ogórkiem nie jest, ale problem w tym, że do polskiej kadry ma stosunek bardzo podobny jak Polanski. Oto co Gorgon (reprezentant austriackiej młodzieżówki) powiedział odnośnie gry w kadrze:

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 

Reprezentacja Anglii ma szanse na majstra:)

 

Fabio Capello obraził się na Federację za to, że ta zabrała opaskę kapitańską Terremu i porzucił swoje stanowisko pracy. Wbrew pozorom to świetna informacja dla angielskich fanów. Capello nie poczynił z kadrą żadnych postępów. Dokonania Włocha na stołku selekcjonera bardzo przypominają popisy „naszego” Leo Benhauera. Zaczęło się od popisowego meczu: my pokonaliśmy Portugalię 2:1, a Anglia pokonała niedawnego pogromcę – Chorwację 4:1. Oba zwycięstwa przeceniane, bo o niczym nie decydowały. Kolejne spotkania nie potwierdziły żadnego przełomu w grze. Potem przychodził turniej. Anglia pana Capello grała beznadziejnie, ale powstał mit, że okradziono ich w meczu z Niemcami. Polska Benhauera grała beznadziejnie, ale sędzia Howard Webb postarał się i o mit dla nas.  My nie potrafiliśmy pogonić trenera po kompromitacji i Anglicy również nie potrafili. Polska w kolejnych eliminacjach się zbłaźniła. Anglicy mają lepszą kadrę więc skalą ich błazenady była walka do awans do ostatniej kolejki co kosztowało ich czerwoną kartkę dla Rooneya, który zagrał w ostatnim meczu mimo że jego ojca zawinęli do paki parę dni wcześniej. Rooney tak był przejęty myślami, że jego ojciec zarobki sanki, że sam zarobił czerwoną kartkę i będzie pauzował w paru meczach fazy grupowej. Anglia szczęśliwie uwolniła się od Włocha więc mają jeszcze szanse coś osiągnąć. Z drugiej strony szkoda, że go pogonili bo byłoby ciekawe czy również wzorem Benhauera schowałby się w kiblu w obawie przed wręczeniem dymisji:).

Joomla Templates and Joomla Extensions by JoomlaVision.Com

Więcej…

 
ANKIETA
Kto zostanie mistrzem Polski w sezonie 2011/12
 
REKLAMA